Brzydkie Kaczątko (Opowieść wigilijna nie tylko dla dzieci)



Każda dobra i prawdziwa opowieść mówi o Chrystusie. W każdej mądrej i pięknej baśni możemy go odnaleźć. On jest dzielnym Rycerzem, który pokonuje smoka (Szatana), uwalnia Piękną (Kościół) i zdobywa jej serce, a w nagrodę zasiada na tronie. On jest również … Brzydkim Kaczątkiem.
Brzydkie Kaczątko od samego początku było tym, kim było. Łabędziem. Królewskim ptakiem, budzącym podziw i respekt dalszych krewniaków. Pojawiło się w niecodziennym otoczeniu, w postaci niedojrzałej, a przez to pozbawionej zewnętrznych atrybutów królewskiego majestatu. Niemniej jednak, do królewskiego rodu należało od samego początku. Co ciekawe, wyglądało dokładnie tak, jak powinno było wyglądać biorąc pod uwagę czas, swój młody wiek. Jedynie ignorancja otoczenia spowodowała, iż wyglądając jak młody łabędź zostało uznane za wyjątkowo brzydkie kaczątko. Nierozpoznane, a w konsekwencji odrzucone, odchodzi. Ale kiedy powraca nikt nie może już zaprzeczyć, że to królewski ptak. Jego splendor i majestat stają się jawne dla największych nawet ignorantów i niedowiarków.

Chrystus pojawił się na tym świecie dokładnie w taki sposób, jak to zapowiedzieli prorocy. W oczach ludzi nie wyglądał jednak na Króla. Nierozpoznany, a w konsekwencji odrzucony. Nie dlatego, że był nierozpoznawalny. Wszystko odbyło się przecież dokładnie tak, jak miało się odbyć. Jedynie ignorancja otoczenia, oczy i serca zamknięte na Boże Słowo, spowodowały, że młody Król nie został uznany za Króla. Nadejdzie jednak dzień, w którym Jego panowanie objawi się w taki sposób, że nikt, największy nawet sceptyk i szyderca nie zaprzeczy, że Jezus Chrystus jest Królem królów i Panem panów.

Przychodzi czasami do głowy ta myśl..., czyli o tym, że w życie duchowe wymaga dyscypliny (rozważań nad regułą duchowego życia część 1)


Poproszono mnie o przeprowadzenie cyklu spotkań na temat życia duchowego. Takiego codziennego życia z Bogiem i ludźmi, w Kościele i w świecie. Od czego zacząć? Może od tego: 

Przychodzi czasami do głowy
ta myśl
że można by tak zacząć
inaczej żyć
mieć chęć do pracy
i żyć inaczej
i lepiej niż dotąd, kto wie,
kto wie? 
pomysł nie nowy
ale piosenka jest:
mniej palić
więcej czytać
znacznie mniej jeść
mieć chęć do pracy
i żyć inaczej
i lepiej niż dotąd, kto wie,
kto wie?
(Grzegorz Turnau)

Tobie też przychodzi, czasami, do głowy ta myśl
Masz wrażenie, że ta piosenka jest o Tobie? Że jej słowa zdumiewająco i niepokojąco trafnie opisują Twoje doświadczenia i tęsknoty w dziedzinie życia duchowego?
Nie jesteś sam!

Żyjemy szybko i powierzchownie. Naszą codziennością żądzą pośpiech, rutyna i głęboko zakorzenione, często nieuporządkowane nawyki. Każdego dnia rozbijamy się o drobne zaniedbania, głupie myśli, niepotrzebne słowa. Zmarnowany czas, którego się wstydzimy, pokusy, którym ulegamy, słabość i zniechęcenie w pracy (Bonhoeffer). Doświadczamy na własnej skórze tego, że  łatwo przychodzi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie (…) nie czynię dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę (Rz 7,18-19 BT). 

A pośród tego wszystkiego przychodzi czasami do głowy ta myśl, że można by tak zacząć inaczej żyć...

Inaczej żyć, czyli: więcej się modlić, więcej czytać, bardziej gorliwie i wnikliwie rozważać Słowo Boże. Być może, częściej pościć. Mniej czasu marnować na głupoty, unikać tego, co prowadzi do grzechu, lepiej radzić sobie z pokusami. Mieć więcej serca i cierpliwości dla innych, więcej gotowości do służenia innym, niesienia pomocy...
mieć chęć do pracy
i żyć inaczej
i lepiej niż dotąd...

pomysł nie nowy...

Co jakiś czas pojawia się światełko w tunelu: jakaś książka, konferencja, wykład... Jakiś kaznodzieja odsłania przed Tobą tajemnicę „codziennego chodzenia w zwycięstwie”, obiecuje radykalną i natychmiastową Przemianę. Przebudzenie zwykle jest bolesne. Zamiast oczekiwanego zwycięstwa, kolejny zawód i jeszcze większa frustracja.

Czy jest na to jakiś sposób?
Oczywiście. Lekko zapomniany. Niepopularny. Mało efektowny. Pozbawiony uroku jaki posiadają cudowne recepty na radykalną i natychmiastową Przemianę.

Tym sposobem jest dyscyplina. Taka szara i codzienna.

Na czym polega dyscyplina? Na wiernym i wytrwałym robieniu właściwych rzeczy we właściwym czasie, niezależnie od ulotnych chęci i nastrojów. W dziedzinie życia duchowego dyscyplina uwalnia modlitwę, rozważanie Słowa, post i inne dobre praktyki z niewoli zmiennych emocji, humorów i aktualnej kondycji umysłowej i fizycznej. Uwalnia ochoczego ducha z niewoli słabego ciała (Mt 26,41). Sprawia, że robimy to, co należy, a nie to, na co mamy ochotę.

Bez dyscypliny nie ma uczniostwa (w języku polskim, w przeciwieństwie do angielskiego ten oczywisty związek nie jest widoczny na pierwszy rzut oka). Uczniostwo to przecież nić innego, jak tylko wysiłek jaki z Bożą pomocą podejmujemy, aby upodobnić się do Chrystusa. Nie zbliżymy się do tego celu ani o krok, jeżeli dobre rzeczy będziemy robić tylko wtedy, kiedy akurat będziemy mieli na to ochotę.


Dyscyplina duchowa jest triumfem stałej i niezmiennej woli (poddanej Chrystusowi) nad słabością ciała (które Chrystusowi poddać się nie chce). Życie pozbawione dyscypliny jest zatem życiem w niewoli ciała i jego pożądliwości.

CDN

Krótkie kazanie na Wielki Piątek

W drugim rozdziale Listu do Rzymian apostoł Paweł ostrzega przed dniem gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według uczynków Jego (Rz 2,5-6)

O tym, że Bóg każdemu oddaje „według uczynków jego” czytamy w Piśmie wielokrotnie:

Psalm 62,12-13: Jeden raz przemówił Bóg, a dwa razy to usłyszałem, Że moc należy do Boga i że u ciebie, Panie, jest łaska, Bo Ty odpłacasz każdemu według uczynków jego.

Księga Przypowieści 24,12: Jeżeli mówisz: Nie wiedzieliśmy, to Ten, który bada serca, przejrzy to. A Ten, który czuwa nad twoją duszą, wie o tym i odda każdemu według jego czynu.

Księga Objawienia 20,13: I wydało morze umarłych, którzy w nim się znajdowali, również śmierć i piekło wydały umarłych, którzy w nich się znajdowali, i byli osądzeni, każdy według uczynków swoich.

A zatem, Bóg każdemu oddaje według uczynków jego. Innymi słowy: każdy otrzymuje to, na co zasłużył.

Czasem słowa te brzmią dziwnie w naszych uszach. Zwłaszcza, kiedy widzimy umierające niemowlęta, prześladowanych chrześcijan, ludzi bez powodu mordowanych, wypędzanych, wyzyskiwanych, oszukiwanych, krzywdzonych...

W Wielki Piątek słowa te brzmią naprawdę dziwnie, wręcz niedorzecznie. Czy naprawdę każdy otrzymuje „odpłatę” za swoje uczynki? Widzimy przecież Chrystusa, który zła nikomu nie uczynił przeszedł przez życie dobrze czyniąc, uzdrawiając, nie znaleziono kłamstwa w Jego ustach.

Jaką odpłatę otrzymał?

Czytamy o tym w Ewangelii, śpiewamy w Psalmie 22: niewyobrażalne cierpienie fizyczne i psychiczne (ból i udręka), bolesna męka i śmierć, wzgarda, samotność, odrzucenie. Odrzucenie przez Boga! Kiedy Chrystus woła „Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił”, wyraża w ten sposób głęboką, choć trudną do pojęcia prawdę...

A zatem, czy naprawdę każdy otrzymuje to, co mu się słusznie należy?

Odpowiadam:

Chrystus na krzyżu otrzymał co prawda nie to, na co zasłużył, ale to co mu się słusznie należało. Wyjaśnia nam to apostoł Paweł: On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą (Kor 5,21).

Jako „uczyniony grzechem” Chrystus otrzymał słuszną odpłatę - „według uczynków” - za nasze grzechy, które wziął na siebie (Izajasz 53). W tym, co uczyniono Jezusowi na krzyżu nie było ani odrobinę przesady. Bóg oddał mu według uczynków Jego - czyli naszych, które mu przypisano.

Przyjąwszy w posłuszeństwie Ojcu mękę i śmierć, wypełnił wymagania Bożej sprawiedliwości. W nagrodę otrzymał to, na co zasłużył – chwałę Zmartwychwstania i niewzruszone Królestwo.

My, którzy dzięki Bożej łasce uwierzyliśmy w Niego, otrzymujemy – podobnie jak Chrystus – to, co nam się należy, choć nie to na co zasłużyliśmy. Zasłużyliśmy na śmierć i potępienie. Otrzymujemy to, co nam się należy ze względu na Chrystusa - chwałę  Zmartwychwstania i niewzruszone Królestwo, ponieważ Bóg, z łaski przez wiarę „oddaje nam” według Jego (Chrystusa) uczynków.

Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił (Ef 2,8-9)

On dla nas stał się grzechem.
W nim staliśmy się sprawiedliwością Bożą.
Bóg oddał każdemu...